piątek, 8 lutego 2013

#45: Popierdoliło już cakowicie

Paczadełkami Elizabeth
O yeah Pauline nasze kochanie związało się z Hazzą. Buahahha biedna dziewczyna musi tego zboczucha znosić na co dzień, ale wracając do tematu. Te obsrańce jak i my pojechaliśmy do studia gdzie czekał już wkurzony Paul. Chłopcy szybko przeprosili, a wkurzony wujaszek spojrzał zabójczym wzrokiem na mnie jakbym ja była wszystkiemu winna.
- I co się tak na mnie patrzysz jakbym ci kanapkę zjadła - powiedziałam do wujka.
- Elizabeth - powiedział wkurzony.
- No tak mam na imię - powiedziałam, a dziewczyny zaczęły się śmiać.
- Elizabeth Marto Jasmine Anastazjo Kornelio Ross.
- A pierdolnął ktoś cię tłuczkiem do mięsa - powiedziałam do niego wkurzona.
- Czemu to zrobiłaś, ja wiem że to był twój pomysł ja wiem - powiedział zawiedzionym głosem.
- A idź sobie rozmawiać ze ścianą - powiedziałam i wkurzona wyszłam ze studia. Okay ja to zrobiłam buahahah to on chyba jeszcze nie wie na co mnie stać. Szybko napisałam dziewczynom mój plan i sama udałam się do centrum handlowego. Kupiłam potrzebne rzeczy i taszcząc wielkie torby wróciłam do domu. Tamtych cudaków jeszcze nie było. Ja jestem zła no to zobaczycie obdartusy jedne na co mnie stać. Przebrałam się szybko w to i włączając muzykę poszłam tanecznym krokiem do kuchni. Tam zaczęłam przygotowywać obiad i deser. Na obiad zrobiłam zapiekankę makaronową. Jako, że jestem złoo to zrobiłam dwie. Jedną normalną, a do drugiej zamiast mięsa dałam kacze mózgi. Fuuuj. Zadowolona wstawiłam je do piekarnika i zaczęłam przygotowywać ciasta. Jak zawsze zrobiłam jedno normalne i jedno niezwykłe. Do niezwykłego dodałam piasek i koci żwirek. Gdy ciasta były gotowe wzięłam się za robienie shake'ów. Dla nas zrobiłam pyszne czekoladowe, a dla tamtych ciulów zrobiłam hmm pyszne. Zamiast dodać czekolady czy innych składników dodałam dżdżownice, karmę dla psa w puszce i dolałam przeterminowane mleko. Buahahhaha. Zadowolona porozstawiałam dania na stole i poszłam mścić się dalej. Weszłam do łazienek chłopaków i zmoczyłam im papier toaletowy, pastę do zębów zamieniłam na krem na pryszcze, a lakier i żel do włosów Malika zamieniłam na koloryzującą farbę w sprayu. Zadowolona przeciągnęłam się i zmęczona położyłam się na kanapie. Nawet nie wiem kiedy usnęłam. Obudził mnie pocałunek w usta. Hmmm pychotka. Przyciągnęłam Malika do siebie.
- Ej ludu pornol się szykuje - wrzasnął Harry.
- Gdzie - zapytał Louis.
- W salonie.
- Czekajcie idę po popcorn - wrzasnął Niall. A my z Malikiem oderwaliśmy się od siebie ze śmiechem.
- Obiad gotowy wiecie o tym - powiedziałam milutkim głosem.
- Zrobiłaś obiad wow - powiedział zdziwiony Tomlison.
- Nie podnieć się za bardzo - powiedziałam, a Alex zmierzyła mnie wzrokiem - no co chyba że chcesz ponowny dziki seks w łazience - powiedziałam ze śmiechem.
- A ty niby lepsza kotek a rano to co było - powiedział Malik, a ja spojrzałam na niego spod byka.
- Hahahahah Malik ty pedale musiałeś to mówić - powiedział Harry.
- Oj dobra przyznajcie każdy miał dzisiaj dziki seks - powiedziałam, a oni mi przytaknęli. ha mówiłam jestem normalnie jak Harry Pojeb ymmm to znaczy się Harry Potter. Poszliśmy do jadalni i zaczęliśmy jeść. My z dziewczynami normalne jedzenie, a tamci to specjalne. Zajadali się ze smakiem, a ja myślałam że puszcze pawia. Po popiciu tego shake'ami chłopcy pobiegli do łazienki wymiotował. O yeah. Po chwili też słychać było wrzask że papier się skończył debile. Po chwili do jadalni wszedł Malik, którego włosy miały piękny różowy odcień. Na ten widok zaczęłam się śmiać, a Zayn zaczął mnie ganiać po całym domu. Szybko pobiegłam do swojej sypialni i już myślałam, że zgubiłam Mulata, ale ten już czekał na mnie w sypialni i kiedy tylko weszłam zamknął drzwi na klucz i zaczął mnie całować, a później był dziki ale to bardzo dziki seks.

czwartek, 7 lutego 2013

#44 Różowo mi....!!

*Oczami Alex*
Najpierw zacznijmy od tego, że przez ten tydzień wcale, a wcale się nie wyspałam. (Wyjaśnienie w poprzednich rozdziałach). A dziś pora na ZEMSTY!
Razem z Beth i Paulą poszłyśmy wyjąć ubrania z pralki (które zdążyły się ładnie wysuszyć). Kiedy zobaczyłyśmy co się z nimi stało zaczęłyśmy się śmiać. Grzecznie chłopcom podałyśmy ubranka, a ci zamiast sprawdzić co zakładają, od razu nam uwierzyli. Głupki. Według ich "życzeń" miałyśmy zrobić jakiś deser. Tylko wcześniej zabrali nam chili, pieprz, paprykę ostrą itp. Boją się. Ale nie wiedzieli, że mądra ja mam ukryty środek przeczyszczający. Przybiłyśmy sobie piątkę i...do roboty. Wymyśliłyśmy, że przyrządzimy lody z galaretką następnie posypiemy to zmielonym proszkiem i cukrem pudrem. (No co? Mam głupawkę przez JJ i NAT. Nie moja wina) W tym momencie weszli różowi chłopcy. Na widok ich min zaczęłyśmy rżeć jak konie.
- Czyja.to.sprawka?!- cedził już czerwony ze złości Harry
- A kogo z nimi naiwny człowieku nie ma??- zapytała właśnie wchodząca Isa
- TY!- Jak my lubimy ich wnerwiać!
- Ja!- wyszczerzyła te swoje zęby.  UPS... ona ma za 4 dni urodzinki! Trzeba coś wykombinować... Będę musiała później pomyśleć. Wracając do sprawy...
- Och..dajcie już jej spokój. Chcecie ten deser czy mamy same go zjeść?- zapytałam już zła.
- Już dajcie, dajcie. Ale te ubrania będzie trzeba wybielić. Kochanie...- wyszczerzyła się ta chodząca marchewka.
- Kochanie...NIE. Po pierwsze teraz to nie masz żadnych ubrań, bo zauważ, że moja kochana siostrzyczka pozabierała wszystko...a reszta - zaczęłam mruczeć- się pocięła. - i znów głośniej- więc, możemy to wam wyprać, ale będziecie i tak i tak chodzić w różowych gaciach
- Chłopcy...i co my z tym zrobimy? - zaczął główkować Zayn
- Nie ma wyjścia. Trzeba chodzić w samych gaciach- podsumował Hazza, na co szepnęła Paulinka pod nosem, tak, że my tylko usłyszałyśmy Ty byś wolał najchętniej bez.  No i zaczęłyśmy rżeć jak głupie po raz XYZ tego dnia. Oni zaczęli się rozbierać, a tu do naszego kochanego i jakże przytulnego domku wszedł Liam ze swoją dziewczyną- Danielle
- Hej chłopcy! Hej kochane! - zaśmiała się brązowo włosa
- Danielle!- Krzyknęłyśmy i ją przewróciłyśmy. Zapewne nikt nie napisał, ze Danielle była u Nas jakieś 5 dni temu. Chłopcy sobie wyszli, a my w spokoju pogadałyśmy. Wiecie, że ona wie o naszych planach?? I pomogła je nam udoskonalić!
- Cześć Danielle- krzyknęli zarumienieni jak buraczki chłopcy
- Wiesz kochanie... my chyba wrócimy tu jutro, bo coś jestem zdania, że chłopcom będzie potrzebny wolny dom. - zaczął Liam który próbował się nie śmiać, ale nie wychodziło mu to tak samo jak w dzień wywiadu.
- Liam wyluzuj.... też chce mieć coś od życia - zaczęła Dan, ale Li na to nie pozwolił
- Bez dyskusji! Wychodzimy
- ech...niech ci będzie
- Papa Danielle!- wykrzyknęłyśmy!
- Pa słońca- po czym dodała bezgłośnie- Napiszcie jak wyszło - i zniknęli
- Chłopcy wy zjedzcie deser, a my pójdziemy zanieść te ubrania- powiedziałam. Tak też zrobiłyśmy. Ale przy okazji wyjęłyśmy klamki od okien w łazienkach. I klucze w drzwiach, zeby później można było ich zamknąć. Wróciłyśmy i usiadłyśmy koło nich. Spojrzałam na zegarek. Była 16.Jeszcze 6 godzin męczarni naszej, później pora na nich.
  *~*~*~*~*~
*Godzina 22.30*
- Coś źle się czuje - zaczął Louis
- Wiecie...ja też.- odezwałą sie pozostała czwórka. Nie minęła minuta i popędzili z salonu do łazienek . My zanosząc się śmiechem poszłyśmy za nimi i zamknęłyśmy według planu drzwi. Byłam bardzo już zmęczona. I nawet nie wiem kiedy usnęłam
*Następnego dnia*
Obudził mnie telefon od Paula.
- Halo?- powiedziałam zaspana
- ALEX do cholery gdzie chłopcy? Mieli być na próbie do koncertu!- zaczął się wydzierać
- Oj cicho! Oni... są niedysponowani. Troche ich wzieło i zmuliło tylnią stroną.
- ŻE JAK?! Co wyście im zrobiły?
- Wujciu..., ale że my? My jesteśmy słabe, niewinne i nie dałybyśmy rady z nimi- mówiłam głosem pięciolatki
- Oh...kochanie... znam cie już kilka lat. Proszę cię...ładnie wszystko opisz.
- Więc zaczęło się to bardzo, bardzo dawno temu. Za górami, za lasami, za dolinami żył pewien człek o imieniu Louis. Ten, że chłopak był zły, więc zła czarownica o imieniu Alexandra skarała go na 12 godzin męk. Wspomogła się środkiem przeczyszczającym. Od tąd nikt nie był smutny. KONIEC- po drugiej stronie słyszałam nierównomierny oddech Paula. Chyba to mu się nie spodobało.- Paul...wujciu, nic ci nie jest?
- Alex.Czy.Ktoś.Jeszcze.Tak.Zrobił?
- Tak. Ksieżna Isabelle ze Swoją siostrą Elizabeth  i Moja młodsza siostra Pauline. Wspomagałyśmy się.
- No dobrze, dobrze. A gdzie w takim układzie Liam?
- Ach...no tak...Liam. Ten pewnie jest zamknięty w domu Danielle.
- 1....2....3....4....5....6....7....8....9....10....- chyba się zdenerwował. Ale to nie moja wina.
- ALEX! wypuść mnie stąd!!!!- darł sie Louis
- Czy to lou?
- Nie skądże oglądam film!
- ALEXANDRO KATHERINO MARGERITO PARKER! Masz natychmiast mnie wypuścić z tej łazienki!!!!!- Że jego nie można ukatrupić
- NIE! I nie drzyj tej japy, bo głowa mi pęka!- odetchnęłam- No. Więc Paul coś im przekazać?
- Tak. Mają. Za.Godzinę.Być W. Studiu.
- Może będą, może nie! Pa!- Szybko sie rozłączyłam. Poszłam do łazienki zobaczyć, co tam u mojego "kosianego" chłopczyka :P (za dużo czasu z siostrą)
- Jak się trzymasz?- zapytałam, kucając koło niego
- ŹLE! Co  wy tam dosypałyście?
- Aaa...Środek przeczyszczający. Ale on już przestał działać.
- ZA CO?
- Za to, że jesteście idiotami, którzy nie szanują kobiet. Wy przez te dwa tygodnie zrobiliście z Nas pośmiewisko. Nie poddałyśmy się, bo do takich nie należymy. Ale jeżeli jeszcze raz się coś takiego powtórzy to obiecuję tu i teraz. W obecności świadków: Papy smerfa i Muminków, że  mnie popamiętasz. - popatrzył mi prosto w oczy. No odwróć się Alex! No odwróc się!!!! Nie mam ja zbyt silnej woli. Co najczęściej widać, słychać i czuć. Pocałowaliśmy się, co później sie przerodziło w coś innego. (Niech zostanie to w oprawie DSwŁ (Dziki Sex w Łazience))
*gdzieś godzinę później*
- WSZYSTKIE STWORY MAJĄ BYĆ W TEJ CHWILI W STUDIU!!!- wydarła się Bella
- NO JAKBYM NIE WIEDZIAŁA!- też sie wydarłam
- OJ NIE CZEPIAJ SIĘ!
- JUŻ IDZIEMY KOCHANIE
Zeszliśmy. Ładnie chłopcy się ustawili, ale nie było jeszcze Hazzy. Trudno. Wyszliśmy z domu i usłyszeliśmy Głos
- KOCHAM PAULINE NICKOLS!!! BĘDZIESZ MOJĄ DZIEWCZYNĄ?- Okazało się, że to drze się Harry w balonie.  Nasze kochanie zaniemówiło. I pokiwała głową. Ten debil zeskoczył po sznurku na dół i się pocałowali. Awww....jak słodko. Wreście wsiedliśmy do samochodów i w świetnych humorach(przynajmniej większa część) pojechaliśmy do WUJCIA....
-------------------------------------------------------------------------------------------------------
To tyle. Coś przegięłam dzisiaj. No sorry. Przepraszam, ale opiekowałam sie sis, później miałam gości i czyatałam rozdział Natki i Jewel, bo tak jak pisze sie we trzy, to rzeby wiedzieć co napisać, to trzeba przeczytać. I tak wyszło! Więc piękne  PAPAPA. I najpiękniejsze WITAJ! dla Jewel!

#43 Uzależniona fanka :D

Oczyma Isabelle
Po tym całym wywiadzie wróciłyśmy do garderoby i przebrałyśmy się w normalne ciuchy.
- Kto wam pozwolił? - spytał wchodząc Harry, a za nim reszta.
- Oj daj im spokój. - odezwał się Zayn.
I w tym momencie uzyskał ode mnie dużego plusa. Gotowe spojrzałyśmy na naszych "panów i władców".
- Idziemy? - spytała Beth.
- No chyba tak. - odpowiedział Zayn.
Przebrane i nieźle poniżone wyszłyśmy no ale niebyły byśmy sobą gdybyśmy się im nie odwdzięczyły na szczęście powoli kończył się drugi tydzień katorg. Będąc w domu weszłam do kuchni.
- Kochanie chcesz coś na kolację? - spytałam Nialla.
- Oczywiście misiaczku możesz zrobić mi kaczkę marynowaną w miodzie. - powiedział i cmokną mnie w polik.
No cholera jasna jak ja mam to zrobić? Mam kilka argumentów.
1) Nigdy na oczy nie widziałam martwej i oskubanej kaczki.
2) Nienawidzę miodu !
3) Za cholerę nie mam pojęcia jak to zrobić, a internet nie zawsze jest pomocny,
4) Skąd ja mu kurde o 21 wytrzasnę kaczkę?
Zła na tego głodomora wyszłam z kuchni i poleciałam do najbliższego mięsnego, który jeszcze był otwarty. Kupiłam dwie kaczki bo z pierwszą to nie wiadomo co wyjdzie i wróciłam do domu. W kuchni wyjęłam miód i poleciałam do mojego pokoju po laptopa. Zadowolona znalazłam przepis na kaczkę w miodzie i postanowiłam go udoskonalić. Szybko wydrukowałam przepis i wyjęłam potrzebne składniki czyli pieprz i miód. Udoskonaliłam to o papryczkę Chili a dosłownie 5 oraz chrzan wasabi. Spojrzałam na przepis i zrobiłam dokładnie to samo i wsadziłam moją ostrą koleżankę do piekarnika z drugiej zrobiłam tak jak powinno być i wstawiłam ją oczywiście pamiętając, która to która. Po około pół godzinie wyjęłam obie i tą normalną zaniosłam dziewczyną, a tą ym.. dziwną dałam chłopcom po czym usiadłam koło nich i uśmiechając się niewinnie patrzyłam jak jedzą. Pierwszy wymiękł Louis i pobiegł do łazienki ciekawa wzięłam kamerę i poszłam za nim. W pomieszczeniu widać było jak chłopak pije wodę z kibla fuuuu... Nagrałam to i wróciłam do reszty po Lou wymiękł Harry.
- Idę popływać. - powiedział a łzy ciekły mu z oczu.
Wstał od stołu i poleciał jak wystrzelony z procy na dwór tam wskoczył do basenu. Oczywiście wszystko było nagrywane. Po nim wymiękł Niall z Zaynem i dołączyli do Harrego.
- Coś ty tam dała? - spytała Lexi.
- No tylko z 5 papryczek Chili, cały słój chrzanu wasabi, z dwie torebki pieprzu i miód. - odpowiedziałam i uśmiechnęłam się niewinnie.
- Mniam! - wrzasnęła Beth.
No tak to jest maniak ostrych dań.
- Przypraw sobie tak Zayna na noc. - powiedziałam ze śmiechem.
- A ty uważaj bo jak Nialler zgłodnieje to może ci ucho odgryźć. - odpowiedziała i wystawiła mi język.
Po około 2 godzinach cała czwórka "rozgrzanych" wariatów wróciła do nas.
- Chcecie dokładkę? - spytałam.
- Nie! - krzyknęli razem.
- Od dzisiaj nie gotujesz. - powiedział Nialler.
- To idę zrobić pranie. - odpowiedziałam i z moim ślicznym planem poszłam do łazienki.
Wsadziłam do pralki wszystkie ich białe bluzki oraz spodnie, skarpetki i uh.. majtki po czym dodałam moją jedyną różową bluzkę, która chamsko wszystko zamienia na róż. Wsypałam trochę proszku i włączyłam pralkę. Zadowolona wróciłam do nich.
- Wiecie co nie wiem jak wy ale ja idę spać. - powiedziała Beth i wstała z sofy.
Ja idąc jej przykładem poszłam do mojego pokoju i przebrałam się w to. Jako wielka fanka scoobego doo wyjęłam z  szafy pluszaka i włączyłam telewizor, który ukradkiem zamontowałam i włączyłam kanał z bajkami. Akurat zaczynał się Scooby pogłośniłam na full i zaczęłam śpiewać piosenkę. Oglądając ją usłyszałam jak ktoś, a nawet kilka ktosiów wchodzi mi do pokoju i wybucha śmiechem.
- Zamknąć paszcze! - wrzasnęłam i powróciłam do seansu.
Gdy puścili reklamę zeszłam na dół i zrobiłam sobie przekąskę w stylu Scooby i Shaggy. <Shaggy - kudłaty :D>. Po czym wróciłam do mojego pokoju i śledziłam dalsze przygody mojego idola. No do czasu aż znowu nawiedzili mnie te dzikie cośki zwane Beth, Alex i One Direction bez Liama.
- Czy ty się uzależniłaś od tej bajki? - spytał Harry.
- Boże człowieku ona mnie i Beth codziennie katowała tą bajką. - powiedziała Lex za co dostała w głowę znalezioną przez przypadek książką o .. Harrym Potterze. No co nie czytam o Scoobym Doo bo:
1) Nie sprzedają już o nim komiksów.
2) Za cholerę nie wiem gdzie je kupić.
3) Nawet jakbym wiedziała to i tak mnie na nie nie stać -.-.

Ej chwila moment za 4 dni mam urodzinki. Hym... może tak wywrę na kimś presję, żeby kupił mi te komiksy? No dobra spokój Belle bo serio do psychiatryka pójdziesz. Moja bajka skończyła się, a ja zawiedziona odniosłam pusty talerz po kanapce, miski po żelkach, chipsach i ciasteczkach. Wrzuciłam to wszystko do zlewu i wróciłam do siebie po czym nie zważając na to, że oni nadal są w MOIM! pokoju położyłam się na łóżko i powoli zaczęłam odpływać. Przed kompletnym popłynięciem do muminków usłyszałam jak Harry albo Zayn mówi:
- No Horan masz teraz okazję, żeby jej to powiedzieć i tak tego nie usłyszy.
Zaciekawiona powstrzymałam moją chęć spania i czekałam.
- No ale yh.. no bo jak cię zobaczyłem to yh.. poczułem takie dziwne coś w brzuchu nawet jak znęcasz się nade mną ze swoimi przyjaciółkami to i tak się cieszę bo wiem, że chociaż trochę mnie zauważasz i pomimo twojej obsesji na punkcie Scoobiego wciąż mi się podobasz. - powiedział.
Przekręciłam się na drugi bok w jego stronę i leniwie podniosłam się do góry. W pozycji siedzącej spojrzałam na zdziwionego Horana.
- To było słodkie aż za słodkie i mam ochotę rzygnąć tęczą ale się powstrzymam i jedyne co zrobię to to. - powiedziałam i wstałam z łóżka po czym podbiegłam do niego i cmoknęłam w polik.
- Jestem idiotą. - powiedział.
- To wiecie co zapowiada się, że będzie coś więcej więc my może wyjdziemy? - spytała Lexi.
Za co zgromiłam ją wzrokiem. Siostra zaśmiała się i wyszła z resztą przygłupów.
- Dziki sex przewiduję. - powiedziała na koniec Beth i wybiegła.
Gdy tylko drzwi się zamknęły wybuchłam śmiechem.
- Może i jesteś idiotą ale ja tego idiotę lubię i to bardzo bardzo. - powiedziałam po czym wpiłam się blondynowi w usta.
W trakcie pocałuuuuuunku <:P> poczułam jak bierze mnie na ręce i przenosi na łóżko. Delikatnie mnie położył i oderwał się ode mnie. Z dzikim wyrazem w oczach spojrzał na mnie.
- Jasna cholera w co ja się wplątałam? Mogłam siedzieć sobie spokojnie w domu razem z ciocią i nie mieć na głowie takiego głodmora jak ty. - wypaliłam nagle, a Nialler wybuchł śmiechem.
- Idź spać bo bredzisz. - powiedział i położył się koło mnie.
Coś tak myślę, że jutro będzie jedna wielka narada mojego mózgu z sercem. Bo mózg chce żebym uciekała w siną dal od niego, a serce chce żebym została no normalnie jak w kiepskiej komedii romantycznej. Tylko czy i tym razem wygra serce? Z tym pytaniem usnęłam.



~*~

Siedziałam na fotelu i z radością na coś czekałam. Do salonu wbiegł mały chłopczyk o blond włosach i niebieskich oczach.
- Mamuś chodź tata ma dla ciebie niespodziankę. - powiedział i złapał mnie za rękę.
Ciekawa wstałam i poszłam z nim. Na dworze stał dużo starszy Niall z Lexi i Lou oraz z Beth i Zaynem.
- Kotek stęskniłam się! - wrzasnęła Beth i podbiegła do mnie.
- Kiedy Andy będzie miał siostrzyczkę? - spytała Lexi.
- Niedługo Belle jest w drugim miesiącu ciąży już za siedem na świat przyjdzie mała Juliet. - odpowiedział Niall.
Zaskoczona spojrzałam na mój brzuch, który był już lekko zaokrąglony.



~*~

Nagle zostałam brutalnie wyrwana ze snu przez całującego mnie Nialla.

- Co się stało? - spytałam zaspana.
- Zaraz idziemy do wesołego miasteczka więc wstawaj kotek. - powiedział i uśmiechną się.
Nie chętnie wstałam z mojego łóżka i poszłam do łazienki. Umyłam się i przebrałam. Razem z Niallem zeszłam na dół i szybko zjadłam śniadanie. W drodze do wesołego miasteczka rozmyślałam nad moim snem i pytaniem przed nim. Chyba to była odpowiedź na nie i powoli zaczynam się jej bać. Oczywiście nie obyło się bez ochrzany za różowe rzeczy. No ale to nie moja wina, że oni wyglądają tak "seksownie" w różu.
-------------------------------------------------------------------------------------
Ale dłuuugie!! Osz cholercia się rozpisałam :D Irlandia wygrała 2 do 0 z nami :D A na meczu jeden z kibiców miał flagę z Horanem :D 

środa, 6 lutego 2013

#42:Nie ma to jak karnawał w Rio

Oczami Elizabeth
Hahaha już się nie mogę doczekać min chłopców kiedy będą się poddawać. Usmażyłam Malikowi naleśniki z czekoladą i kręcąc tyłeczkiem weszłam z tacką do pokoju. Zdziwiony Zayn patrzył na mnie z pożądaniem. Aha już bo skarbie. Chyba już ci wystarczy, a nie prawie cały tydzień dzikiego seksu, dziewczyny miały tak samo. Postawiłam tackę na szafce nocnej, a sama podeszłam do chłopaka i namiętnie go pocałowałam, on mocno mnie chwycił i po chwili już leżałam na nim.
- Kochanie naleśniczki stygną- powiedziałam milutkim głosem i oderwałam się od niego. On z niezadowoloną miną, zabrał się za jedzenie naleśników. Po zjedzonych naleśniczkach Malik postanowił chwilę odpocząć a ja w tym czasie miałam mu przygotować kąpiel i ciuchy na przebranie. Szybko poszłam do łazienki i zaczęłam nalewać wody do wanny, gdy kąpiel była gotowa zawołałam Zayna. On posłusznie wszedł do wanny, a ja w tym czasie poszłam do jego garderoby i wybrałam mu ciuszki. Wzięłam wybrane rzeczy i zaniosłam mu do łazienki. Gdy on się kąpał ja w tym czasie siadłam do laptopa i zaczęłam przeglądać różne stronki. Po godzinie z łazienki wyszedł Zayn. Siadł obok mnie i zamykając mi laptopa zaczął mnie całować, lecz niestety tą jakże zacną czynność przerwał nam pukający Liam.
- Sorka dzieciaki, że przeszkadzam, ale za 2 godziny mamy wywiad w radio z publicznością.
- A o której wyjeżdżamy - zapytałam.
- Za godzinkę.
- Okaj - powiedział zacieszony Malik. Liam wyszedł, a zaraz po nim Zayn. Ja w tym czasie poszłam się szykować. Wzięłam szybki prysznic i ubrałam się w to. Gdy wyszłam z łazienki, na łóżku siedział zadowolony z czegoś Malik.
- Idziemy - zapytałam się go grzecznie.
- Tak jest - wyszczerzył się, po czym podszedł do mnie i pocałował. Gdy zabrakło nam tchu oderwaliśmy się od siebie i trzymając się za ręce zeszliśmy na dół. Tam już wszyscy na nas czekali. Chłopcy posłali sobie porozumiewawcze spojrzenia i wyszliśmy z domu. Rozdzielając się na dwa samochody podjechaliśmy pod studio, gdzie mieści się siedziba radia. Chłopcy ciągnąc nas za ręce weszli do środka i skierowali nasze kroki do garderoby. Tam spojrzeli na nas i się wyszczerzyli.
- Tak więc dziewczyny wy macie nam dzisiaj służyć - zaczął Louis.
- Tak więc przebierzecie się w tamte stroje i zaraz wam powiemy wasze obowiązki - powiedział Harry i wskazał cztery pokrowce na ciuchy.
- Tak więc ty Isabelle, masz za zadanie przez cały wywiad kroić mi kanapki na małe kawałeczki - powiedział zadowolony Niall.
- Ty Alex masz za zadanie obierać i kroić na malutkie cząsteczki marchewkę po czym wkładać mi ją do buzi, abym mógł ją zjeść - powiedział zadowolony Louis,
- Pauline moja ty słodka Pauline, przez cały wywiad będziesz mi dawać łyżeczką wodę gdy o to poproszę - Harry jak zawsze coś odwali, no ciekawe co Malik wymyśli.
- A ty mój ty osiołku masz za zadanie przez cały wywiad poprawiać i układać moje włosy. Masz za zadanie lakierowanie każdego włoska oddzielnie - wyszczerzył się jak debil.
- Oj coś czuję że sztywno będzie - mruknęłam pod nosem, a chłopcy zadowoleni wyszli z garderoby i dali nam czas na przebranie się. Zlęknione podeszłyśmy do pokrowców i ze strachem otworzyłyśmy je. Gdy zobaczyłyśmy wnętrze zaczęłyśmy się śmiać. Szybko rozebrałyśmy się i przebrałyśmy w dane stroje. po jakiś 15 minutach wyszłyśmy ubrane w te jakże zacne kostiumy. Ja miałam na sobie to, Alex miała to, Is założyła to, a Pauline był zmuszona do założenia tego. Roześmiane weszłyśmy na antenę i z żartem zaczęłyśmy wykonywać powierzone nam zadanie. Chłopcy chyba myśleli, że tego nie zrobimy. Ha chyba sobie żartują. Wzięłam lakier do włosów i zaczęłam nim pryskać włosy Zayna, po 30 minutach wywiadu moje palce już lepiły się od tego dziadostwa w sparayu, ale ja i tak się nie poddam. Liam niby taki poważny, a cały wywiad brechtał się jak opętany. Oj my się zemścimy chłopcy, a nasza zemsta na pewno nie będzie słodka. W końcu po 2 godzinach wywiad się skończył, a my mogłyśmy się przebrać w normalne ciuchy.
******************************************************
Przepraszam, że długo nie dodawałam rozdziału, ale troszeczkę byłam zalatana. normalnie szwędacz mi się załączył. A teraz Sajonara kochani i powitajmy Japońskim słówkiem dzień dobry koniciła Natalie która teraz zabiera się za pisanie. Więc Sajonara moje wy Marcheweczki. Oj chyba za dużo Anime się naoglądałam ;))

piątek, 1 lutego 2013

#41 Girls just wanna have fun

Oczami Alex
Wzięłam te zakichane marchewki i poszłam z tym czymś do pokoju. Byłam bardzo zmęczona więc gwizdnęłam jedną marchewkę, położyłam się na łóżeczku (a Tomlinson ma je bardzo wygodne) i prawie usnęłam, ale poczułam jak ktoś kładzie się po mojej prawej stronie. Domyśliłam sie że to ten łosiek. Ma piękne perfumy. Wiecie co? Zauważyłam że Belle jest zakochana w Niallu, a Beth w Zaynie, ale znając JE się do tego nie przyznają pierwsze. Wiecie dlaczego? Bo one mają te swoje pieprznięte Ego o nazwie HARIBO, z którego nie da się wyleczyć. Uwierzcie próbowałam.I znów odbiegam od tematu. Moja świadomość zarejestrowała, że nie mam w ręce mojego kochanego owocka. Podskoczyłam do góry. Pomarańczowy cud został pożerany przez LOUISA WREDNEGO PRZYSTOJNEGO CZARUJĄCEGO TOMLINSONA . Pochyliłam się nad jego uchem i wyszeptałam...a właściwie wymruczałam
- już nie żyjesz przystojniaczku.- Ten się nie skapnął o co kaman. Zabrałam kij od czegoś tam, ale w każdym razie był ciężki i rąbnęłam go tam gdzie nie powinnam. No to moja wina była, że nie mogłam go utrzymać?? Był za ciężki...NIE MA WINNYCH.
- Ałł- zajęczał jak baba i spadł z łóżka.  Piękny widok. Zaczęłam się śmiać. Wyszłam z pokoju i natrafiłam na bardzo piękną rozmowę Eli z Zaynem na temat oszukiwania go co do zamierzenia wyjścia czy coś w tym stylu. Moja głupawka nasiliła się 100 razy bardziej i w efekcie spadłam ze schodów. Obiłam sobie rączkę i nóżkę. Zaczęłam płakać. (WENEZUELSKIE TELENOWELE XD) Beth i Majonez zeszli na doł i coś sobie gadali, aż tu nagle do domku wpadł Niall z nieprzytomną Isą. Lecz ona zaraz się obudziła. Gdy zobaczyła, że płaczę zaczęła wyzywać Tomlinsona. Ten się wystraszył i mnie przepraszał i takie tam brednie, ale nadal chciał Marchewki i mnie. Oburzyłam się Wstałam i wyszłam a ten za mną. I identyczny schemat pojawiał się co dziennie przez tydzień. No może czasami zaglądali Hazz i Paula. A Liam jak sie dowiedział co tu się dzieje, to postanowił zrobić sobie urlop od Nas. Wyjechał z Danielle na 3 tygodnie nad jakimś tam ocean. Życzę miłej podróży. Niech odpocznie od Nas

  ~*~*~*~*~
*TYDZIEŃ PÓŹNIEJ*
Tak jak mówiłam wcześniej schemat powtarzał się często. (A tak po za tym to Niall jest z Bellą) Ale ja jakoś nie miałam z tym zabawy. A szkoda. Poszłam do dziewczyn gdy te łośki spały. Naradziłyśmy się. Postanowiłyśmy, że będziemy robiły tylko to co będą chcieli  i nic innego. Krok w krok za nimi. Ciekawe ile wytrzymają. Z takimi marzeniami o torturach na nich przebrałyśmy sie w czarną lub czerwoną koronkową bieliznę i w podomki (jakby kto nie wiedział to cieniutkie szlafroczki) w panterkę. Położyłam sie koło mojego "księciunia". Nawet nie usnęłam bo ten się obudził. Mam  doświadczenie w aktorstwie więc luz. Da się wszystko załatwić :P
- Witaj Lou- wymruczałam mu do ucha
- Co to za miłe powitanie?- zapytał z uśmiechem od którego kolana mi miękły.
- A co? NIe można już po prostu cię miło obudzić kochanie?- zatrzepotałam rzęsami.
- Już żadnych pytań...- zaśmiał się dźwięcznie- Czyli dzisiaj będziesz cały czas taka miła??
- Dzis tak, a jak nie dasz mi powodów do złości to może i jutro, pojutrze- (dop.aut. wybuchłam w tym momencie śmiechem xD )bawiłam się ręką jego sweet włoskami. 
- Czyli jak zrobię tak - pocałował mnie - to nie dostanę w twarz?- pokręciłam głową- a tak?- pocałował mnie w szyję. Szlak. Trzeba wynieść te kasety Mojej siostrzyczce.Ale znowu pokręciłam głową- a może tak?- zaczął całować moją szyję, dekolt. Podniosłam jego głowę i powiedziałam.
- Nie dostaniesz dziś w ogóle w twarz, ale zauważ kochanie, że jestem nie pełnoletnia.- myślałam, ze go zagnę, ale się myliłam
- Słońce ja też się w prawie podszkoliłem. Możesz to robić już od 2 lat.- uśmiechnął się perfidnie
- Jaki ty mądry. - pocałowałam go- Co chcesz na śniadanie?- uśmiechnęłam się zalotnie
- Mogą być naleśniki z czekoladą.
- Już się robi- dałam mu całusa i wyszłam. W tej samej chwili z pokoi wyszły dziewczyny. Zeszłyśmy do kuchni, zabrałyśmy się do roboty, ale nie wytrzymałyśmy w ciszy więc włączyłyśmy sobie radio, a tam słyszymy piosenkę Girls just wanna have fun . Uśmiechnęłyśmy się. To prawda. Dziewczyny potrzebują zabawy, nawet kosztem innych :P

~*~*~*~*~
Zeszliśmy się z chłopakami do mojego pokoju.  To nie było normalne. One to nie one. To nie moja Alex. Chociaż może to jakieś wyjątki...urodziny? Nie...Nikt nie ma urodzin, imienin czy czegoś takiego.
- Chłopcy...zebraliśmy się tu dlatego, że dziewczyny dziwnie się zachowują. Prawda?- zaczął rozmowę Horan
- Tak.- przytaknęliśmy- Dziś rano Lexi mnie, ani nie wyzwała od debili czy idiotów, anie nie uderzyła, ani nic. Mówię wam coś tu nie gra- dodałem
- To tak jak Beth. Nic mi nie zrobiła jeszcze jak się zapytała co chcę na śniadanie. To już zupełnie. - Malik był przerażony
- Mam pomysł- odezwał się Harry
- Dawaj- powiedzieliśmy wspólnie
- One chcą się zabawić. Pokażmy im, że nie warto z nas robić bałwanów. Grajmy w te grę, róbmy, każmy, prośmy o wszystko. Zobaczymy kiedy wymięknął.- wyszczerzył tą swoją mordkę.
- Wiedziałem kochanie, że mogę na cb liczyć. Kocham cię Hazzusiu- otarłem "Łzy" i przytuliłem się do chłopaka.
- Kochanie masz Alex dziś do przytulania, a ja Paulinke. Trzeba to wykorzystać.....
- Kochanie...jak ty mądrze gadasz. Zaśmialiśmy sie. Oni wrócili do sb, a ja położyłem się na łóżko obmyślając dalszy plan działania.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hahaa...ja i moja zryta bania. Uwielbiam to <333 
Jewel zapraszam. Ciekawe co wymyślisz :P

#40 Co kurde?

Oczami Belle
Więc razem z Horanem poszłam do mojego pokoju. Znając życie Beth i Lex myślą, że będzie dziki seks. Oj zdziwią się zdziwią. Podałam blondasowi całą miskę żelek i usiadłam przed laptopem. Włączyłam komputer i weszłam na skajpaja po chwili znalazłam moją starą znajomą. Podłączyłam kamerkę i zadzwoniłam do niej.
- Siema muminku! - powiedziałam i wyszczerzyłam się.
- Belle! O mój Boże czy za tobą stoi Niall Horan? - spytała.
Odwróciłam się i ujrzałam blondasa, który karcił mnie spojrzeniem. No tak miałam robić wszystko co chciał. Ha! Niedoczekanie jego.
- No jasne. - odpowiedziałam i wyszczerzyłam się do kamerki.
- Wiesz co ja muszę lecieć bo czuję, że zaraz zemdleję. - powiedziała i rozłączyła się.
A niech ją piorun trzaśnie albo nie lepiej łyżeczka zaatakuje.
Zła wstałam od komputera i ruszyłam w stronę łazienki.
- A ty gdzie? - spytał Nialler.
- To już nawet do ubikacji iść nie mogę? - spytałam.
Chłopak uśmiechnął się kwaśno i usiadł na łóżku. Weszłam do mej cudnej łazienki i puściłam na full The Bill - Kibel. Gdy piosenka sobie leciała ja otworzyłam okno i przez nie wyślizgnęłam się. Ha! Zdolna ja. Szybko ruszyłam przed siebie i będąc już na peryferiach Londynu zatrzymałam się. Stałam przed jakimś dziwnym klubem. Ciekawa weszłam do niego. Tam zauważyłam dużo ciekawych rzeczy np. alkohol. Czując się jak w raju weszłam na parkiet i zaczęłam tańczyć. Wymęczona poszłam do baru i zamówiłam sobie drinka.

~*~
Jej ile można siedzieć w łazience?
- Belle kotek wyłaź głodny jestem! - krzyknąłem.
Kurde ciekawe czy usłyszała mnie przez ten jazgot. Uh... najwyżej wyważę drzwi. 
- Belle! - spróbowałem jeszcze raz.
Nic cisza wkurzony i głodny na maxa poleciałem na drzwi, które ustąpiły za ym.. no wolę nie mówić którym razem.
- No kurde!! - wrzasnąłem widząc, że dziewczyny nie ma.
Wybiegłem z jej pokoju i zbiegłem na dół. Uh.... będzie miała przechlapane.

~*~
Gdy wypiłam mojego drinka wyszłam z lokalu i znów zaczęłam iść przed siebie. Gdy byłam jakieś siedem kilometrów od Londynu zaczęło się ściemniać. Trochę wystraszona, że się zgubię chciałam zawrócić jednak moje drugie ja, które kocha przygody i adrenalinę ciągnęło mnie w nieznane, w  końcu uległam. Cały czas patrzyłam na drogę, która była jako tako oświetlona. Nagle usłyszałam dźwięk klaksonu. Przestraszona podskoczyłam i odwróciłam się czego nie powinnam robić. W wielu horrorach wtedy ofiara zauważa swojego prześladowce i zamiast uciekać drze się jak głupia i stoi w miejscu. Z samochodu wysiadł Niall. O cholera. Gorzej być nie mogło. - pomyślałam i zerwałam się do biegu. Po jakiś dwóch kilometrach poddałam się i usiadłam na środku drogi. Nialler dogonił mnie i przerzucił sobie przez ramię po czym nucąc pod nosem wrócił do samochodu i posadził mnie na fotelu pasażera. Oczywiście próbowałam się wyrwać ale ta mała hiena miała w sobie zdumiewając dużo siły. No i tak o to dostałam w głowę i odpłynęłam w świat smerfów. Dopiero po jakiejś godzinie obudziłam się w salonie gdzie Beth siedziała i gadała z Zaynem, a Lex płakała.
- Tomlinson! - wydarłam się.
Lex od razu poderwała się z podłogi i spojrzała na mnie. Beth razem z tym napaleńcem też podeszli.
- Co jest? - odezwał się wyżej zawołany.
- Teraz mi mów co zrobiłeś mojej siostrzyce bo jak nie to cię wykastruję, a psy na twoich oczach zjedzą to coś. - powiedziałam.
- Ale on mi nic nie zrobił. - odpowiedziała Lexi.
- Nie broń go kotek. - powiedziałam i wstałam gwałtownie z sofy. 
Za co w prezencie dostałam zawrotów głowy.
- Oho widzę słonie z serem zamiast głowy. - powiedziałam i zemdlałam. 
Po kilku ładnych godzinach <chyba> znowu się ocknęłam tym razem leżałam głową na czyichś udach.
- Hej jak się czujesz? - spytał nagle ten ktosiek.
Otworzyłam oczy i ujrzałam Nialla.
- Głowa mnie boli ale po za tym wszystko w porządku. - odpowiedziałam. - Ale gdzie są wszyscy? - spytałam po chwili.
- U siebie w pokojach i no wiesz co tam się może dziać. - odpowiedział ze śmiechem.
- No to będzie dobry materiał na niezłe porno. - odpowiedziałam i uśmiechnęłam się lekko.
- Belle..? - zapytał albo powiedział nagle chłopak.
- No co jest? - spytałam.
- No bo ten tego jakby ci to powiedzieć no bo ja cię ... - urwał nagle i spojrzał mi w oczy po czym lekko musną wargami moje usta.
No to nieźle się zapowiada zakochana Belle i uzależniony? Nialler.
- Niall dokończ.. - odezwał się nagle głos Beth.
Skąd ona się tu wzięła? Nie powinna teraz z Zaynem kręcić porno?
- Kocham cię. - powiedział patrząc prosto mi w oczy.
- Nialler nie to. - powiedziała dziewczyna.
- Beth ale to nie za szybko? - spytał blondas.
- Nieee... - powiedziała i odeszła.
A ja oczywiście głupia jak but musiałam się spytać. Uh.. kto ma pożyczyć piątą klepkę?
- O co chodzi?
- Zostaniesz moją dziewczyną ale tak na prawdę? - spytał.
Zatkało mnie. - rozumiecie? No po prostu zatkało jednak kakao da się przełknąć więc po chwili chłopak otrzymał odpowiedź w postaci soczystego buziaka. <A teraz wszyscy łączmy się we wspólnym rzyganiu tęczą>. 

#39: I co może jeszcze frytki do tego?

Oczami Elizabeth
No kuźwa no już ja ich się boję. Hazza ma tylko jedno w głowie hmm i będzie dziki seks. Tomlison niewyżyte dziecko nie lepsze oj Alex uciekaj bo cię zgwałci. Horanek to tylko o żarciu myśli, ale Is też będzie miała hmm namiętną noc, a Malik jak to Malik debil jeden pewnie cały czas będzie nawijał o swoich kłakach. Tia tych pod pachą chyba. 
- No więc cioły czego chcecie - zapytałam się tych ciumoków.
- Isabelle kochanie przynieś mi do pokoju dużo słodyczy - powiedział dumny Horan i poruszając śmiesznie brwiami dodał wchodząc po schodach - i ty też tam przyjdź.
- Weź jeszcze gumki - dodałam za co zostałam zgromiona wzrokiem złej Belle.
- A ty czego chcesz Tomlison - powiedziała wściekła Alex.
- Ciebie i marchewek.
- Niedoczekanie twoje - odpowiedziała wściekła.
- Kochanie pamiętasz - tamta złą poszła do kuchni i już po chwili z miską z marchewkami i Tomlisonem potruchtała na górę. Oj następna para będzie uprawiała dziki seks.
- A ty Pauline ty mój skarbeńku - zaczął Hazza.
- Tak Harry już idę bo te twoje żelki i tak pójdziemy na górę - powiedziała znudzona, na co Harry zaczął piszczeć z radości. Następna para poszła na górę i zostałam tylko ja z Malikiem.
- A ty czego chcesz łaskawcze.
- Ja hmm naleśników - odpowiedział po chwili zawahania. Odetchnęłam z ulgą i podążyłam do kuchni za mną dreptał Zayn. Wyjęłam potrzebne składniki i szybko zrobiłam ciasto. Już miałam postawić patelnie na kuchence, kiedy Malik z wyszczerzem powiedział do mnie.
- Ale musisz smażyć w samej bieliźnie - wkurzona wzięłam patelnię i jak gdyby nigdy nic podeszłam do niego i walnęłam nią jego w łeb.
- Ejj za co - pisnął zaskoczony.
- Chyba cię pojebało, że zobaczysz mnie w bieliźnie, jak chcesz pooglądać kształty kobiet to idź do tamtych zboków albo włącz se pornola.
Zła wyszłam z kuchni i poszłam się przebrać. Jebie mnie to, że ta kara będzie dla mnie najgorsza. Pieprzyć to tak jak te napaleńce pieprzą się teraz. Oj aby tylko dzieci z tego nie wyszły. Szybko ubrałam to. Zadowolona zeszłam na dół gdzie czekał już na mnie Malik.
- A ty gdzie.
- Yyy bo żel do włosów dla ciebie - odpowiedziałam szybko, a ten posłał mi ten swój uroczy uśmiech.
- Dzięki kochanie - podszedł do mnie i mnie pocałował. Ja szybko przerwałam pocałunek i poszłam się szwędać po mieście.

czwartek, 31 stycznia 2013

#38 Dyskoteka i spotkanie z Pauline...Ciekawe...

*Oczami Alexandry*
Biedni chłopcy... Isa zrobiła z nich gofry...ciekawe jakby smakowali...Jeden z nich na pewno bardzo dobrze :P  No sorry, ale wiecie jest taki serial zwie się "Czysta Krew" I On jest BOOSKI. Cały obejrzałam co źle wpływa na moją psychikę. No ale wracając..Idziemy na imprezę. hihi...Boskie... Oj głowa mnie boli.
- Dziewczyny... a mogę zadzwonić do Pauliny???- zapytałam z miną szczeniaczka
- Jasne!- Wykrzyknęły.
Pewnie zastanawiacie się skąd my znamy naszą drogą Paulinkę. Prawda? No już mówię...Jej mama jest tam kimś ważnym w jakiejśtam stacji telewizyjnej i lata po całym świecie. Była w Polsce kiedy my tam byłyśmy na wakacjach. Później okazało sie, ze będzie mieszkała dom od nas. Rok później się wyprowadziły (znowu) A teraz jakoś byłam na spacerze i ją zobaczyłam, ale nie pisałam. No bo po co? A teraz Tam-tam-tam WRÓCIŁA!:D:D A pewnie się domyślacie, że jeżeli podrózowała to była też w mieście rodzinnym Hazzy :P:P Będę się z niej nabijała...  No, ale dzwonię.. raz.....dwa....trzy....cztery....Odebrała
- Halo?- zapiszczał głosik dobrze mi znany
- Hej możesz rozmawiać czy jesteś zajęta?- wyszczerzyłam się z mojego toku myślenia
- HA-ha-ha bardzo śmieszne. Wredota. gadaj, gadaj. Co tam?
- No bo idziemy na imprezke z dziewczynami. Idziesz z nami??
- Jasne! Kiedy?
- Ubieraj się! Za godzinę u Nas. Pa.
- Ok. Pa.
Rozłączyłam sie  i szybciutko poszłam do siebie do pokoju. Ubrałam to i do tego butki. Belle założyła THIS, a Liz włożyła piękną czerń. Zaczęłyśmy się śmiać i usłyszałyśmy dzwonek. Z wyszczerzem na twarzy zeszłyśmy na dół, ostworzyłyśmy drzwi....i....zaczęłyśmy piszczeć i przytulać sie z Paulą ubraną w brązik. Gdy się uspokoiłyśmy (czyt. po 20 minutach) wyszłyśmy. Poszłyśmy do Dana. To jest chłopak że tak się wyrażę NASZ. Ma u Nas dłuuugi, które spłaca tym, że daje nam drinki za darmo. No pomyślcie sobie, że taki okropnie przystojny kolega nie umiał dogadać się z dziewczynami, a my mu gadałyśmy jak i co. Jak ja się z tego cieszyłam HiHi<333Odwala mi...
Zaczęłyśmy pić, tańczyć i inne które powinny zostać w tylko naszej główce. (czyt. Tańczenie na stołach, zalecanie sie marchewkowego potwora do chłopaków itp.) Schlałyśmy się w cztery dupy. Dlaczego w cztery? Bo byłyśmy w czwórkę. Nagle poczułam ręce na moich biodrach. Odwróciłam się  i napotkałam roześmianego Tomlinsona.
- Koochanie....jak ja się stęskniłąm- zaczęłam myśłeć nad tym, żeby nie plątał mi się Język.
- Oj Lexi, Lexi. Co z ciebie wyrośnie..- jego oczęta śmiały się, po prostu śmiały
- No jak to co? Gruszki na wierzbie.
- Jedziemy do domku.
- Oj nie..
- Oj tak. Chłopcy też zabierają dziewczyny. A jutro porozmawiamy.
- NIE. I koniec kropka. - Zauważyłam, że Eli i Paula dały w twarz chłopakom. HA...To tylko moja sis i ja jesteśmy jakoś wychowane. Ale wracając wziął mnie za ręke i szarpnął w stronę wyjścia. O nie! Tak to nie będzie. Nadepnęłam mu na nogę i  to ze szpileczki .
- Normalnie kara wam się należy- wrzasnął Zayn, kiedy już wszyscy byliśmy przy wyjściu.
- Zgadzam się- przytaknęła reszta
- Oj Majonezie nie denerwuj się tak kochanie bo Liz się w nocy nie nacieszy- zaczęłam gadać co mi śłina przyniesie, a dziewczyny (prócz Elisabeth) mnie poparły.
- Bell's jutro musimy coś obejrzeć- szepnęłam jej do ucha. Ta zrozumiała o co kaman i uśmiechnęła się chciwie. Ale nie dane nam było się tym nacieszyć bo Wepchali nas do samochodu.
- Aaa...Paulina mieszkasz od dziś z nami- wyszczerzył się Hazz
- Niee...Boże...dlaczego ja?? Co ja takiego zrobiłam?? Czemu nie Asia...- zaczęła szlochać, a my w brecht.
Nie wiem kiedy co i jak, ale zaniósł mnie do pokoju i zasnęłam.
Rano obudziłam się z wieelkim bólem głowy! Poszłam do łazienki. Kiedy zobaczyłam się w lustrze, aż podskoczyłam. Wyglądałam okropnie. zrzuciłam ubrania, bielizne, zmyłam makijaż, i się wykompałam. Głowa pod wpływem zapachu płynu zaczęła 100 razy bardziej mnie boleć. A oni będą nam uprzykrzali życie....Wyprowadzę się normalnie. Ubrałam się w krótkie jeansowe spodenki do tego szarą bluzkę na cienkie ramiączka i z miną męczennika weszłam do kuchni gdzie siedzieli wszyscy chłopcy, prócz Liama który wyjechał.
- Oooo...Witamy pijackiego ryja!- wydarł się Styles
- Haroldzie Edwardzie Styles, jeżeli sie jeszcze raz tak wydrzesz to obiecuję, że jeszcze tego samego dnia pozbawię cię ojcostwa- wycedziłam. Ten się przelunkł i usiadł na stołeczku.- No. Dziękuję.  Wzięłam tabletki, wodę. Wypiłam 1,5 litra i zeszły Moje siostrzyczki. Opadły na sofę, na której siedziałam, a ja podałam im wszystko co potrzebne jest by przeżyć ten okropny dzień.
- No..skoro jesteście wszystkie- zaczął Zayn
- To chcemy was powiadomić o karze za wczorajszy dzień.- dokończył z cwanym uśmiechem Louis
- Przez całe kolejne 2 tygodnie będziecie robiły wyłącznie  z rozkazu i z pozwolenia naszego - Pokazał na nich z wyszczerzem Hazza. Na te słowa dziewczyny zamarły.
- Paulinko jak ty z tym napaleńcem wytrzymasz- westchnęła ciężko Eliza
- Ta bo ty to będziesz miała spokojnie- odwarknęła Paula i zaczęłyśmy się jeszcze bardziej zamartwiać, a te cośki miały ubaw z naszych min.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------
To tyle. Masło-maśłane. No sorry, ale oglądałam American Pie i Czystą Krew i wariuję. PRZEPRASZAM!
JEWEL ZAPRASZAM KOCHANIE.

środa, 30 stycznia 2013

#37 Czyżby dziki sex?

Oczami Isabelle
Zmęczona przetrzymywaniem czarnego napaleńca w kuchni poszłam do mojego pokoiku. Tam przebrałam się i walnęłam na łóżko. Wyjęłam spod poduszki mój telefon i podłączyłam do niego słuchawki po czym puściłam na full moje ulubione piosenki. Jednak one nie zagłuszyły dzikiego dźwięku dochodzącego z pokoju Beth. Zdziwiona wstałam z łóżka i cichutko wymknęłam się z pokoju zapominając o wciąż grającej muzyce. Wtargnęłam niczym pijany ninja do jej pokoju i zakryłam oczęta rękoma.
- Wszystkie nagie osobniki płci męskiej i żeńskiej są proszone o założenie czegoś na siebie gdyż nie ręczę za tę osobę, która teraz stoi przed wami z zakrytymi oczami. W każdej chwili osobnik ten może zemdleć z przerażenia. - powiedziałam najpoważniej jak mogłam.
- Belle daj spokój to tylko horror. - powiedziała Beth ze śmiechem.
No i kurczę mój plan przyłapania jej i Zayana na yghym.. spalił na panewce.
- Oglądasz beze mnie? - spytałam z wyrzutem i obrażona wyszłam z jej pokoju.
Wiedząc o tym, że już nie zasnę weszłam do kuchni i zabrałam mój 10 litrowy kubek lodów oraz dwa sosy czekoladowy i toffi. Zadowolona wyszłam na ganek i usiadłam na huśtawce, która była na nim postawiona. Lekko huśtając się zaczęłam jeść lodowe love i myślałam o mojej kochanej Irlandii. Mimo tego, że niedawno tam byłam wciąż czułam jakiś mały niedosyt. Chciałam znowu wyjechać ale wiedziałam jak to się skończy. Znowu te dwa głąby zwane Harry i Liam zabiorą mnie tutaj i znów dostanę śliczny owal, a no i jeszcze Paul, który chyba o nas zapomniał. Oj nie ładnie Paul. - pomyślałam i wpadłam na mały pomysł. Wróciłam do domku i odłożyłam wszystko na miejsce po czym poszłam do mojego pokoju i przebrałam się za takie coś. Kaptur nasunęłam na głowę tak, że było widać tylko usta i zadowolona wymknęłam się po cichu z domu. Chcąc nastraszyć wujka Paula weszłam do jego domu za pośrednictwem wsuwki do włosów i śrubokręta. Przemknęłam przez salon i wbiłam do sypialni gdzie ten zły człowiek spał w najlepsze. Byłam w bardzo dobrej sytuacji gdyż jego żona nocowała u swojej koleżanki.
- Paul obudź się. - powiedziałam jak słodka pięciolatka i obeszłam dookoła łóżko.
Lekko szturchnęłam go, a wujek otworzył oczy i z damskim piskiem poderwał się z łóżka. Ledwo co powstrzymałam śmiech.
- Wyyjdź stąd szatanie jeden. - wydukał przerażony.
W końcu nie dałam rady i wybuchnęłam moim prześlicznym śmiechem po czym zdjęłam kaptur z głowy.
- Bu! - powiedziałam słodko,a wujek podskoczył. - Ładnie to tak przezywać swoją ulubioną siostrzenicę? - spytałam.
Paul wybuchł śmiechem i wstał z podłogi.
- Belle błagam cię nigdy więcej tak nie rób bo padnę na zawał. - powiedział.
- Nie obiecuję. - odpowiedziałam i wyszłam z domu wujka.
Wróciwszy do mojego zastosowałam ten sam żart na moich współlokatorach. Liam zmoczył łóżko, Harry poleciał z płaczem do Lou , Zayn zemdlał, Niall się nie przeją i przekręcił na drugi bok, a Lex i Beth wybuchnęły śmiechem po czym poszły cucić te niedojdy. Ja zadowolona ze swojego udanego żartu poszłam do swojego pokoju i nie przebierając się zasnęłam. Rano czekała mnie nie miła niespodzianka. Byłam cała w jakiś lepkim płynie, który smakował jak miód. Fuuu... Szybko zerwałam się z łóżka i lepkie cichy wyrzuciłam do kosza natomiast sama umyłam się i ubrałam. Następnie zeszłam na dół do kuchni i zrobiłam sobie gofry polane sosem truskawkowym na to bitą śmietanę później wszelakie owoce na to znowu bita śmietana i wisienka obficie polana sosem truskawkowym. Oblizałam się na ten widok i od razu zjadłam gofra.
- Hej truskawkowy stworku. - powitała mnie Beth.
- Siemanko marchewkowy potworku. Powiesz mi cóż to za pszczółka zalała mnie miodem? 
<Wiem wiem zabrzmiało to dwuznacznie ale podzieliła się miodkiem też brzmi dziko.>
- Myślę, że to było aż pięć zwanych One Direction. - powiedziała ze śmiechem i zabrała się za tosty.
Z uśmiechem wbiłam do pokoju Liama. Jednak tam go nie było. Po kilku minutowych poszukiwaniach znalazłam ich wszystkich w pokoju Niallera. Obmyśliłam śliczny plan i po chwili razem byli jednym wielkim gofrem, a niech Niall ma zaciesz. Śmiejąc się wybiegłam z pokoju i po drodze wpadłam na Lexi.
- Hej wariatko! - wydarłam się najgłośniej jak mogłam. - Zabieram ciebie i Beth na małą imprezę. - powiedziałam wesoło i z tą jakże mądrą wiadomością pobiegłam do Beth. 
Oczywiście gdy skończyłam jej to mówić usłyszałam krzyk szczęścia pomieszany z krzykami przerażenia. Oho nasz goferek się obudził. - pomyślałam i wybuchnęłam śmiechem na co Beth spojrzała na mnie jak na poważnie uzależnionego narkomana. No ale ja przecież nic nie ćpałam oprócz owoców i no może trochę tego ohydnego lepkiego miodu. Fuu.. On na pewno zawiera w sobie KOKAINĘ!!!!
-----------------------------------------------------------------------------

#36: I co może striptiz do tego

Oczami Elizabeth
Ta butelka zaczęła się kręcić, kręciła się i kręciła a ja modliłam się do boga słodyczy i smerfów aby nie wypadło na mnie. Aha już bo mnie ktoś wysłucha.
- No to Lizzy co pytanko czy wyzwanko - zapytała zadowolona z siebie Izzy.
- Pewnie że wyzwanko pytania są dla debili i idiotów - wyszczerzyłam się w stronę Malika, na co on popukał się w czoło. Oj chyba coś go powaliło. 
- No to ten teges rozbierz się do bielizny, ale tak aby było seksownie, a później w samej bieliźnie wyjdziesz na ulicę i wykrzyczysz co tylko chcesz - wyszczerzyła się Isabelle.
- I co może jeszcze striptiz do tego - zapytałam z miną wtf.
- A przydałby się - powiedział uśmiechnięty Malik.
- Aha już bo nie doczekanie twoje - powiedziałam i "seksownie" zaczęłam ściągać z siebie fatałaszki. Już po chwili w samej bieliźnie stałam na środku ulicy, a tamte ciule stali w drzwiach domu. Nabrałam dużo powietrza w płuca i drąc ryja na tyle ile było mnie stać ( czyli na bardzo dużo) wrzasnęłam.
- Moje wy kochane Smerfy i Muminki, kocham was czekoladę i dziki seks, a zaraz te debile z pod drzwi pożegnają się z tym światem - po wykrzyczeniu tego zerwałam się do biegu i z żądzą mordu podbiegłam do domu, ale co jedyne zrobiłam to pocałowałam klamkę zamkniętych drzwi.
- Aha czyli jeszcze mam tu stać w samej bieliźnie - zapytałam wkurzona.
- No tak - powiedział uchichany Louis.
- Zaynuś kochanie otwórz drzwi - powiedziałam przesłodzonym głosem.
- Przykro mi skarbie, ale nie- odpowiedział pewny siebie.
- Okay - powiedziałam złym głosem - I dzikiego seksu nie będzie - dopowiedziałam.
- Ale kochanie ja już lecę drzwi otwierać - krzyknął i zaczął szarpać klamkę, ale chyba ktoś go od nich odciągnął.
- Zayn nie - wrzasnęła na niego Alex - chłopaki wynieście go do kuchni albo trzymajcie.
- A pierdolcie się - wrzasnęłam do nich, na co usłyszałam w odpowiedzi ich śmiechy.
Zła podeszłam do chodnika i usiadłam sobie na krawężniku. Po chwili podszedł do mnie jakiś facet około 40.
- Hej laska, ile bierzesz za godzinkę bo masz naprawdę sexi ciałko.
- Czy ja wyglądam na szmatę albo kurwę - zapytałam zła.
- Trochę tak, a co nią nie jesteś.
- A weź się człowieku pierdol.
- Ale jak mam się pierdolić to tylko z tobą.
- Aha już bo a dzieci jeszcze chcesz mieć.
- No tak.
- Więc wypierdalaj mi stąd bo ci przypieprzę tak, że twoja własna matka cię nie pozna - wrzasnęłam na niego, na co on przestrachany uciekł, a ja zaśmiałam się pod nosem. Po chwili poczułam że się unoszę.
- Popierdoleńcu jeden postawisz mnie na ziemi czy mam poprosić mojego jednorożca o imieniu Zbychu aby wbił ci tego swojego roga w dupę - wrzasnęłam do ktosia.
- Kochanie to ja, a dziki seks będzie że się jeszcze tak zapytam.
- Malik bęcwale chyba cię pogrzało dziki seks to ty zaraz będziesz miał ze Zbychem.
- Ale kotek.
- Nie kotkaj mi tu tylko zabieraj mnie do domu bo se tyłek odmrożę.
Malik szybko zaniósł mnie do domu gdzie szybko zabrałam swoje rzeczy i posyłając im złe spojrzenia poszłam do siebie. Tam szybko się wykąpałam i przebierając w ciepłą piżamkę pomknęłam do krainy Smerfów i Muminków.

wtorek, 29 stycznia 2013

#35 Do czego jest potrzebna sis??.., Do zabicia....

 * Paczydłami Alexis*
- No więc musisz ....nie...inaczej...zacznę jak pan Majonez. - Za te słowa dostała od Beth w kostkę.- no wiesz ty co?? FOCH! Ale muszę tylko wymyślić co by tu..- i tak gadała na okrągło przez 5 minut, aż wymyśliła!- Pani marchewko. Znajdź mi w tym tłumie osobę, która je marchewki i żelki i jest zdrowo walnięta i pocałuj ją- wyszczerzyła się. Ygggghh....Wiecie  Do czego jest potrzebna siostra?? Nie??Nie domyślacie się?? To wam powiem.... Do zabicia....Trzeba udać głupa. Dałam jej buziaka w policzek. 
- Już!- Uśmiechnęłam się jak pięciolatka.
- Kochanie czy ty mnie słuchałaś??- mówiła do mnie jak do bobasa
- Tiak- kiwnęłam szybko główką
- Ja powiedziałam...
Znajdź mi w tym tłumie osobę, która je marchewki i żelki i jest zdrowo walnięta i pocałuj ją. No i znalazłam!! TY!! - klaskałam w dłonie jak LONDON TIPTON. (Nie ma to jak hotel) Widziałam jak Bella walczy ze sobą, żeby nie wybuchnąć. Nigdy nie wytrzymała tak długo. Reszta...jak to reszta, jak to na resztę przystało, turlała się po Ziemi ze śmiechu!
- Alexandro...- wypuściła powietrze- dodam do tego..osoba płci przeciwnej i pocałuj ją w usta, NIE krócej jak 5 minut,.- Popatrzyłam na nią jak na downa. A wszyscy się nagle się uspokoili. 
- Aleee...to tak daaaleko.....- marudziłam
- Młoda ruszaj się!- Eli nw co ją czeka.
-Raz kozie mojej kochanej śmierć- Pomyślałam.. A nie wiem czy wiecie siedzieliśmy na fotelach, i 2 sofach. Tego pana usadzili na największym fotelu. Podeszłam do Tomlinsona, usiadłam na tym czymś do podpierania rąk i delikatnie go pocałowałam. Ten mnie ściągnął tak, że siedziałam na nim okrakiem. Wiecie jak on bosko całuje?? Ach...Wiecie?? No faktycznie pisałam to we wcześniejszych rozdziałach jak poszliśmy na randkę do Parku.  Po  pięciu minutach słyszeliśmy jakieś krzyki typu : Orgie to na górze proszę- Jak sie domyślacie pewnie to gadał Hazza. Albo Nie chcę być jeszcze ciocią- Wydzierały się jedna przez drugą Isabella i Elisabeth. Oderwaliśmy się od siebie, ja poszłam na miejsce i zakręciłam. Pewnie się domyślacie kto był tym szczęściarzem. Nie? To Hazza. Popatrzył sie na mnie jakbym miała go zabić. I dobrze xD
- Panie Curly! Pan wyjdzie se w samych gaciach i poprosi o papier toaletowy dziewczynę, największą fankę Łane Direkszjone na tej Ziemi. Numer domu...152. - A my mieszkamy 100 :)
- Wredota.
- Patafian.
- Znalazłeś rodzinę?? Miiiło- Zamrugałam kilka razy, swoimi zajebistymi rzęsami, a Hazza zaczął się rozbierać i w samych gaciach wylądował na ulicy. - Dooobra. To żadna fanka. Przyznaje się. Ona chce Was zabić. A szczególnie Hazze. Ale cicho. Dziś ma dzień dobroci dla zwierząt. - popatrzyłam się poważnie na innych. Ci postanowili go śledzić. Poszliśmy za nim. Powolutku, po cichutku.  Stanął przed drzwiami i zapukał. Wyszła Paulina. 
- PAULINA?!- wykrzyczał.
- Witaj Hazza. Kope lat! Jakie wiatry cie tu przygnały??
- No jakie? Jakie? Tylne!
- Jak zwykle! Po co ty tyle tej grochówki Belli nażarł?
- Cicho! Ona o tym nie wie!- Wyszeptał. Spojrzałam na siostrzyczkę, która chciała wydrapać mu oczy. Nauczka: Nikt nie tyka Grochówki Isabelli!
- Dobra. A tak na serio to pewnie graliście w butelkę, a..- Paula nie dokończyła bo Hazza ją pocałował. Ona owinęła go nogami w biodrach i weszli do domku. My staliśmy natomiast z szczękami zamiatającymi podłogę, no dobra, dobra...zamiatającymi TRAWĘ! Wróciliśmy.!! Pasuje? Bo mi taaak. Skoro nie ma Hazzy, kręci Isabella...coś tam, coś tam Parker. Leciała ta butelka i leciała...aż wylądowała....Moja kochana Elisabeth będzie nękana przez moją siostrę (lubię powtarzać słowo siostra. To takie Fajnie) tak samo jak ja... Biedactwo. Pomodlę się za nią. 
Panie mój kochany powstrzymaj Elizabeth przed zabiciem Belli. Wiesz...ja potrzebuję Rodzinki...Dzięki! Do następnego wyczynu!

poniedziałek, 28 stycznia 2013

#34 Bum szakalaka xD

Oczami Isabelle
Gdy Beth wybiegła z pokoju. Ja wstałam z łóżka i podeszłam do Lex.
- Zaraz wracam tylko nikomu ani słowa. - powiedziałam po czym wyszłam z pokoiku.
Na dole nie było nikogo. Zadowolona z tego ruszyłam w stronę mojego tajnego miejsca. Tam usiadłam na zajebiaszczo miękkiej podłodze<taki jołk> i zaczęłam po cichu nucić piosenkę. Z czasem coraz bardziej się rozśpiewałam aż w końcu wstałam z podłogi i zaczęłam tańczyć. Tak zleciało mi pół dnia, a w drugiej połowie przypomniałam sobie o nadchodzących urodzinach Beth. Wybiegłam szybko z mojej skrytki i wbiłam do domu. Na sofie znalazłam zapłakanego Zayna.
- Ej czarny co ci? - spytałam podchodząc.
- Beth nie poznałem jej zmieniła włosy i chyba się za to obraziła. - powiedział po czym wybuchł nieopanowanym szlochem.
- Horan! - wydarłam się.
Po chwili blondas zamiast mnie przytulał Zayna, a ja i Lex poszłyśmy do ulubionego miejsca Beth.
-  Elizabeth misiaczku jesteś tutaj? - spytałam cicho, a echo powtórzyło moje słowa.
Uh.. jak ja nienawidzę sal do baletu.
- Belle? - rozległo się nagle pytanie.
Włączyłam mój radar i namierzając gdzie może ona być ruszyłam przed siebie. W końcu siedziałam koło Beth i namawiałam ją na powrót do domu. Przekupiłam ją żelkami i lodami. Razem wyszliśmy z sali baletowej i wróciłyśmy do domku. Tam Zayn jak oparzony zerwał się z sofy i podbiegł do Beth.
- Przepraszam. - powiedział i wtulił się w nią.
- Uh... normalnie rzygam tęczą. - powiedziałam i wyminęłam nasze Keviny.
Weszłam do kuchni i wyjęłam 10 litrowy pojemnik lodów smerfowych, a do tego różnokolorowe żelki Haribo. Z całym ekwipunkiem pierwszej pomocy wróciłam do salonu i podałam narzędzie szatana do rąk Beth na co Liam od razu wybiegł z piskiem do swojego pokoju.
- Dom wariatów. - powiedziałam i pokręciłam głową po czym poszłam do siebie i usiadłam za moją kochaną perkusją. 
Jakaś dzisiaj poważna jestem. - pomyślałam i zaczęłam grać. Po chwili drzwi do pokoju otworzyły się. Osobnik, którego nie widziałam zabrał mi pałeczki.
- No ej! - wrzasnęłam i zła spojrzałam na Harrego.
Jeszcze tego mopa tu brakowało. - pomyślałam i wstałam z krzesełka.
- Wypad z mojego królestwa albo ten mop co zwiesz włosami zniknie w pięć sekund. - powiedziałam najpoważniej jak mogłam i wyrwałam mu z rąk pałeczki od perkusji.
Zatrzasnęłam drzwi i wróciłam do mojej ukochanej perkusji, która mnie rozumiała po czym znów zaczęłam grać aż w końcu mi się znudziło i postanowiłam, że teraz będę wyć jak wilk do księżyca. Włączyłam na full wieżę i puściłam byle jaką piosenkę jaką miałam na playliście. Okazało się, że to było Let Yourself Go.
Ciężko będzie. - pomyślałam i zaczęłam drzeć mą śliczną buźkę.
Shut your mouth cause you talk too much
And I don't give a damn anyway
You always seem to be stepping in shit
And all you really do is complain
Hitch a ride, tell 'em all you like
Small minds tend to think a like

Shut your mouth 'cause you're talking too much
And I don't give a fuck anyway

Chorus:
Let yourself go, let yourself go, let yourself go (x4)
Gotta let me go, gotta let it go (x2)

Cut the crap 'cause you're screaming in my ear
And you're taking up all of the space
You're really testing my patience again
And I'd rather get punched in the face
You're getting on my every last nerve
Everything you've said I've already heard

I'm sick to death of your every last breath
And I don't give a fuck anyway

Chorus:
Let yourself go, let yourself go, let yourself go(x4)
Gotta let me go, gotta let it go (x4)

(Guitar Solo)

Always fuck fuckin' with my head now (x3)
Always fuckin with my head and I gotta let it go

No więc po jakże pięknej piosence zeszłam na dół, a tam co same trupy! Nie no żart grali sobie w butelkę cioty jedne mnie nie zawołały no -.-
- A o Belle kto zapomniał? - spytałam i walnęłam Lou w potylicę gdyż on był najbliżej.
Beth zaczęła się śmiać, a Lex strzeliła na mnie focha.
- Ej nie gniewaj się na Leprechaun'a. - powiedziałam i słodko się uśmiechnęłam.
Lexi pokazała mi język i poklepała wolne miejsce koło siebie. Jak już usadziłam moje zacne cztery litery Zayn zakręcił i bam wypadło na Marchewkowego potworka zwanego Belle.
- Wyzwanie czy pytanie? - powiedział czarnowłosy.
- Wyzwanie. - odpowiedziałam i uśmiechnęłam się podstępnie.
- Ymm... Wieem! - wykrzykną nagle jakby odnalazł kolejny pierwiastek chemiczny. - Jest tu jeden Irlandczyk z krwi i kości i ty musisz go odszukać co jest proste jak nie wiem co i na naszych oczach pocałować go.
- Zaynie Maliku czy tam Zejnonie Majonezonie nie żyjesz! - krzyknęłam i wstałam z mojego miejsca po czy przeszłam przez jedną z przekątnych naszego ślicznego koła i podeszłam do Niallera.
- Szykuj się Irlandczyku na szok. - powiedziałam po czym wpiłam mu się w usta.
Po trzech minutach oderwałam się od niego bo już się zaczynałam powoli dusić i wróciłam do siebie. Zakręciłam i wypadło na moją kochaną siostrzyczkę Lexi. Uhuhu.. bój się młoda. - pomyślałam.
- Wyzwanie czy pytanie? - spytałam.
- Wyzwanie. - odpowiedziała.
Czy ja już jej mówiłam, że ją kocham? 
- No więc musisz ....

----------------------------------------------------------------------------------

No i co ona musi?

Paczajcie jaki słoodziak <33 Awww...






# 33

Oczami Elizabeth
O nie ona to widziała, ona to widziała. Zabiję ją i nikomu nie powie o tak to jest plan.
- Beth pięknie tańczyłaś w kuchni balet, połączony z macareną i I'm sexy and I know it. - No i po moim planie nici. Teraz bym musiała zabić młoteczkiem dwie siostry.
- Idę pierdolnąć zgona - wyszeptałam i ze spuszczoną głową wyszłam z pokoju. Dziewczyny dziwnie na mnie spojrzały. Przeszłam obok drzwi Malika i słuchałam, jak gadał do lusterka i mówił jak bardzo mnie kocha. Zaraz zaraz on mnie kocha. Ja pierdole. Ze śmiechem hieny pobiegłam do mojego pokoju i tam zaczęłam skakać i piszczeć, zaraz do niego wpadła Isabelle i Alexandra z parasolkami w rękach.
- Yyy po co wam parasolki - zapytałam zdziwiona.
- Na zboczeńca, bądź psychola. - odpowiedziała Lexi.
- Ale tu nikogo takiego nie ma - opowiedziałam.
- No to kto się tak darł jakby orgazmu dostawał - zapytała Is.
- Yyy tam uciekł - krzyknęłam i pokazałam na okno po czym zwiałam do łazienki. Tam szybko się wykąpałam i przebrałam w piżamkę. Nie zwracając na nikogo uwagi glebnęłam się do łóżka i już po chwili latałam po krainie marzeń sennych na moim zacnym Jednorożcu, którego nazwałam Zbychu. Rano obudziłam się jak zawsze w znakomitym humorku.  Zaraz po kąpieli spojrzałam w lustro i na moich różowych włoskach dojrzałam odrosty. Oj chyba wizyta u fryzjera się szykuje. I tak miałam powrócić do naturalnych włosów. Koniec farbowania i prostowania na razie. Dobra koniec myślenia. Szybko wciągnęłam na siebie jakieś ciuchy i zabierając najpotrzebniejsze rzeczy nie patrząc na nikogo wyszłam z domu. Przed wizytą u fryzjera poszłam do Nando's gdzie zjadłam sobie śniadanko i z pełnym brzuszkiem ruszyłam do fryzjera. Po 3 godzinach wyszłam w naturalnych włosach. Zadowolona poszłam do domu. Z szokiem stwierdziłam że nikogo nie ma. Siadłam sobie na kanapie w salonie i jedząc żelki oraz oglądając jakiegoś brazylijskiego tasiemca czekałam na kogoś. Po chwili do domu wbiegł Malik, a za nim reszta.
- Hejka widziałaś może różowo włosą wariatkę - zapytał mnie jak gdyby nigdy nic.
- Tak - odpowiedziałam łamiącym się głosem.
- To gdzie ona jest.
- Tu siedziała - powiedziałam po czym z płaczem wybiegłam z domu.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam że krótki głupi i beznadziejny. Nie umiem pisać ;( Przepraszam za zawód na mnie. Jeszcze raz przepraszam